Witamy,
oficjalny serwis klubu

+(48) 83 342 87 74
azsawfbp@gmail.com

Aktualności

Łódzkie problemy

Piłka Ręczna

W 4. serii spotkań piłkarze ręczni KS AZS-AWF Biała Podlaska doznali pierwszej porażki. W Łodzi przegrali z Anilaną 25:31. Problemy naszego zespołu rozpoczęły się jeszcze przed wyjazdem do włókienniczego miasta. Kadra na ten mecz była mocno okrojona, a w protokole znalazło się tylko 12. zawodników. W dodatku trenerzy Dzmitry Tsikhan i Sławomir Bodasiński mieli do dyspozycji zaledwie trzech nominalnych rozgrywających. Lista nieobecnych na ten mecz jest dość długa: Daniel Kobyliński, Bartosz Ziółkowski, Jakub Tarasiuk, Patryk Niedzielenko, Marcin Stefaniec, Kamil Kozycz i Hubert Niedzielski. Jak się okazało nie był to koniec przeciwności z jakimi musieli zmierzyć się nasi szczypiorniści.

Od początku gry zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy po kwadransie prowadzili 10:5. Najskuteczniejszy w naszych szeregach był skrzydłowy Norbert Maksymczuk (3 bramki). Ponadto skutecznie rzucali: Michał Bekisz i Jakub Polok (z rzutu karnego). Warta odnotowania jest sytuacja z 10. minuty, gdy kierownik zespołu Wojciech Horeglad został na polecenie delegata ukarany żółtą kartką, za protestowanie przeciwko decyzjom sędziów. Spornych sytuacji z użyciem gwizdka było jednak w tym meczu na tyle dużo, że można by obdzielić kilka spotkań.

Niestety im dłużej trwała gra, tym trudniej było naszym zawodnikom zdobywać bramki. Do 25. minuty udało się to uczynić zaledwie trzykrotnie (Jakub Polok - dwa razy z rzutów karnych i Michał Bekisz). Anilana grała dużo skuteczniej, dzięki czemu wypracowała sobie solidną przewagę 15:8, która byłaby jeszcze bardziej okazalsza, gdyby nie interwencje w naszej bramce Łukasza Adamiuka.

Końcówka pierwszej połowy to jeszcze dwa celne rzuty Jakuba Poloka oraz jeden Norberta Maksymczuka i do szatni w hali przy ulicy Sobolowej w Łodzi oba zespoły schodziły przy stanie 17:11 da gospodarzy.

Tuż po wznowieniu meczu Akademicy zmienili sposób gry w obronie i... zaczęło to przynosić pozytywne efekty. W 38. minucie Anilana prowadziła już "tylko" 19:17. Po dwie bramki zdobyli: Michał Bekisz i Jakub Polok (jedna z nich z siódmego metra), a po jednej Norbert Maksymczuk i Przemysław Urbaniak.

Gdy wydawało się, że biało-zieloni powoli łapią właściwy rytm, niestety wróciły problemy z pierwszej połowy. Liczne straty, nieskuteczne rzuty i błędy w ataku sprawiły, że łódzki zespół ponownie zaczął budować przewagę, która w 50. minucie wynosiła 6. bramek (26:20). Dodatkowo w bramce gospodarzy świetną grą popisywał się były bramkarz AZS-u Damian Chmurski, którego nasi zawodnicy, w tym fragmencie meczu, pokonali tylko trzykrotnie: Polok, Maksymczuk i Bekisz.

Ostatnie minuty niewiele zmieniły w obrazie gry. Dwie bramki Przemysława Urbaniaka, Jakuba Poloka i jedna Michała Bekisza nie były już w stanie odmienić losów tego meczu, dzięki czemu łódzka Anilana okazałą się lepsza od Akademików, wygrywając 31:25.

W następnej kolejce spotkań AZS podejmie u siebie MKS Wieluń.