W 11. kolejce rozgrywek AZS AWF Biała Podlaska udał się w daleką podróż do Małopolski, aby zmierzyć z MTS-em Chrzanów. Powszechnie wiadomo, że ekipa z miasta nad Chechłem, doskonale radzi sobie we własnej hali. Tym razem o trudach gry na parkiecie w Chrzanowie przekonali się nasi szczypiorniści.
Zanim ten mecz rozpoczął się na dobre Cabanie prowadzili już 5:2 (10 min.). W tym czasie AZS stać było tylko na bramki autorstwa Michała Bekisza i Karola Nowickiego. Po tym niemrawym w naszym wykonaniu początku wydawało się, że Akademicy wracają na właściwą drogę. Po trafieniu Marcina Stefańca, dwóch bramkach Dzianisa Valyntsau i dwóch celnych rzutach Bartosza Ziółkowskiego, w 19. minucie na tablicy wyników pojawił się rezultat 8:7 dla MTS-u. Niestety był to ostatni moment w tym meczy, gdy biało-zieloni mieli kontakt bramkowy z rywalem. Jak się okazało słaba końcówka pierwszej połowy byłą kluczowa dla losów tych zawodów. Seria błędów zarówno w rozegraniu, jak i w defensywie, skutecznie egzekwowane rzuty karne przez chrzanowian (Jakub Romian) i tylko dwie bramki Bartosza Ziółkowskiego w ostatnich dziesięciu minutach sprawiły, że do szatni schodziliśmy przy stanie 15:9 dla gospodarzy.