Oficjalna strona,
KS AZS-AWF

+(48) 83 342 87 74
azsawfbp@gmail.com

Aktualności

Wygrana w Kielcach

Piłka Ręczna

W 7. kolejce rozgrywek Ligi Centralnej mężczyzn piłkarze ręczni AKPR AZS AWF Biała Podlaska zagrali w Kielcach przeciwko licealistom ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego ZPRP. Początek meczu należał do Akademików. Jakub Solnica obronił rzut karny i dał wyraźny sygnał, że szczypiorniści gospodarzy będą musieli pokazać pełnię swoich umiejętności, aby ulokować piłkę w bialskiej bramce. Tym bardziej, że mecz rozgrywany był w rodzinnym mieście naszego bramkarza. Wynik spotkania otworzył Franciszek Wierzbicki, a chwilę później rezultat poprawił Bartosz Andrzejewski. W początkowych minutach "biało-zieloni" skrupulatnie realizowali plan na ten mecz, wybijając gospodarzom ich własne atuty. Dzięki temu po kwadransie gry prowadziliśmy 8:5. Obrońcy SMS-u mieli problem z zatrzymaniem głównie Wiktora Chrząstowskiego, który zdobył dwie bramki, a do tego umiejętnie znajdował lepiej ustawionych kolegów. Oprócz naszego rozgrywającego celne rzuty oddali: Franciszek Wierzbicki, Julian Reszczyński, Filip Burzyński i Jan Marzec (z rzutu karnego).

Kolejne minuty upłynęły pod znakiem przewagi Akademików. Ważnym ogniwem nadal był Jakub Solnica, który wielokrotnie zatrzymywał piłkę zmierzającą do naszej bramki. Z kolei po drugiej stronie boiska bramki padały po rzutach: Jana Marca, Franciszka Wierzbickiego, Oliwiera Błaszczaka, Wiktora Chrząstowskiego, Juliana Reszczyńskiego, Patryka Książki i Bartosza Lewandowskiego. Ostatni z wymienionych cieszył się z udanego rzutu w 24. minucie tego meczu, a AZS prowadził wtedy 15:8 i... pierwszą połowę tej rywalizacji przegrał! Młodzi szczypiorniści z Kielc do przerwy nie stracili już żadnej bramki i w dużej mierze była to "zasługa" naszych zawodników, którzy zupełnie zatracili dotychczasowy rytm. Gospodarze zdobyli osiem bramek z rzędu! Oznaczało to, że do szatni schodziliśmy przy wyniku 15:16.

Wznowienie gry nie przyniosło pozytywnych zmian dla naszego zespołu. Co prawda rozpoczęło się od trafienia Bartosza Andrzejewskiego, a później akcję wykończył jeszcze Julian Reszczyński, ale zespół SMS-u finalizował swoje ataki sześciokrotnie i w 38. minucie przegrywaliśmy już 17:22. Od tego momentu obraz gry uległ zmianie. Bialski zespół odzyskał skuteczność w ataku, a obrona stanowiła kolektyw, który realizował swoje zadania. Udane rzuty oddali: Oliwier Błaszczak oraz Mateusz Grzenkowicz, a dwie bramki Bartosza Lewandowskiego przedzielił jeszcze skuteczny rzut z linii siódmego metra w wykonaniu Jana Marca. Skoro mowa o rzutach karnych, to po przeciwnej stronie boiska przed taką samą okazją stanął Jakub Moryto, ale lepszy w tym pojedynku był Łukasz Adamiuk. Tym sposobem, gdy zegar wskazywał 45. minutę tej rywalizacji, na tablicy wyników widniał rezultat 22:24. Bialska ekipa starała się wszelkimi sposobami złapać kontakt bramkowy z rywalami. Dwie bramki Juliana Reszczyńskiego oraz trafienia: Mateusza Grzenkowicza, Wiktora Chrząstowskiego, Jana Marca (z rzutu karnego) i Bartosza Lewandowskiego wystarczyły jedynie do utrzymania status quo - 28:30 w 53. minucie.

Wtedy nastąpił kluczowy moment tego spotkania. Nasz blok defensywny wspierany solidną postawą Jakuba Solnicy w bramce, nie zanotował żadnych strat, a po drugiej stronie boiska dobrymi decyzjami, popartymi skuteczną realizacją, wykazali się nasi szczypiorniści. Julian Reszczyński zdobył bramkę kontaktową. Do remisu 30:30 doprowadził Bartosz Andrzejewski, a na ponowne prowadzenie (po ponad 30. minutach) wróciliśmy po rzucie Bartosza Lewandowskiego. Tuż po nim trafił również skrzydłowy Jan Marzec i w 56. minucie mieliśmy upragniony wynik 32:30. W końcówce Akademicy utrzymali dobre tempo i wysoką skuteczność, zarówno w obronie, jak i w ataku. Defensywę gospodarzy ponownie ograł Bartosz Lewandowski, a przy dwóch kolejnych rzutach, ręka nie zadrżała Julianowi Reszczyńskiemu, który niejako przypieczętował nasze wyjazdowe zwycięstwo. Ostatecznie, po ciężkim boju, pokonaliśmy SMS ZPRP I Kielce 35:32 i z trzema punktami wróciliśmy do Białej Podlaskiej, szlifować formę na czwartkowy, wyjazdowy mecz z liderem.