Mecz 6. kolejki rozgrywek Ligi Centralnej mężczyzn był pierwszym spotkaniem w historii, gdy naprzeciwko siebie stanęły zespoły AKPR AZS AWF Biała Podlaska i SPR Purina Kąty Wrocławskie. Gospodarze przystąpili do tych zawodów bez Jakuba Tarasiuka, którego nie mogliśmy oglądać na parkiecie z powodów zdrowotnych.
Początek tej rywalizacji zupełnie nie zapowiadał jej ostatecznego rozstrzygnięcia. Po 4. minutach mieliśmy remis 1:1. Bramkowe konto Akademików otworzył… wychowanek ekipy z Kątów Wrocławskich, Bartosz Andrzejewski. Później nasze akcje wykończyli celnymi rzutami: Franciszek Wierzbicki i Julian Reszczyński. Bramka skrzydłowego dawała „biało-zielonym” prowadzenie 3:2. Na początku 8. minuty po kolejnej bramce Franciszka Wierzbickiego, AZS prowadził 4:3. I był to niestety ostatni taki moment w tym meczu. Goście przejęli inicjatywę i pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. SPR szybko zbudował kilkubramkową przewagę. Mogła być ona dużo większa, ale w naszej bramce, bobrze popisał się Wiktor Kwiatkowski. Pomimo tego w 16. minucie tablica wyników w hali przy ulicy Marusarza, wskazywała stan 5:10, a sposób na ulokowanie piłki w bramce rywali znalazł tylko Julian Reszczyński.
Nie z takich opresji Akademicy wielokrotnie wychodzili obronną ręką, ale ku zdziwieniu licznie zgromadzonej publiczności nasze straty stale rosły. Szybkie wznowienia, dynamiczne wejścia w naszą strefę obronną okazały się być na tyle skuteczne, że przynosiły gościom kolejne bramki. Co prawda AZS poprawiał swój dorobek bramkowy po: trzech rzutach Bartosza Lewandowskiego (dwa razy z rzutów karnych), dwóch bramkach Patryka Książki oraz trafieniu Mateusza Grzenkowicza i Oliwiera Błaszczaka, ale ekipa z Dolnego Śląska w tym samym czasie zdobyła 10. bramek i do szatni schodziliśmy przy stanie 12:20!
Przerwa była okazją do szybkiej analizy i wniosków z dotychczasowej gry. Początkowo wydawało się, że nasz zespół zaczyna funkcjonować na swoim właściwym poziomie. Akcje celnymi rzutami sfinalizowali: Oliwier Błaszczak i Bartosz Lewandowski, a oba trafienia przedzielił jeszcze Jan Marzec, który pewnie wykonał rzut karny. W 36. minucie przegrywaliśmy 15:22 i gdy wydawało się, że powoli zaczniemy odrabiać, i tak już pokaźne straty, w nasze szeregi ponownie wkradła się niedokładność i strzelecka niemoc. Do tego w obronie nie potrafiliśmy zatrzymać rozpędzonych rywali, przez co oglądaliśmy serię ośmiu bramek z rzędu (!) dla SPR-u. Rezultat 15:30 w 49. minucie w zasadzie wskazywał zwycięski zespół.
Co prawda w ostatnich minutach skuteczność wróciła do Akademików i akcje gospodarzy stały się bardziej uporządkowane, ale nie mogło to już odwrócić losów tego meczu. Po dwa trafienia zanotowali: Wiktor Chrząstowski, Oliwier Błaszczak, Bartosz Andrzejewski i Patryk Książka (z rzutów karnych). Ponadto na liście strzelców zapisali się: Serhii Chepyha i Maciej Michalczuk, a w bramce Akademików kilkoma udanymi interwencjami popisał się Łukasz Adamiuk. Nie mogło to jednak uchronić bialskiego zespołu przed dotkliwą porażką. Ostatecznie ulegliśmy ekipie z Katów Wrocławskich 25:37.





