Oficjalna strona,
KS AZS-AWF

+(48) 83 342 87 74
azsawfbp@gmail.com

Aktualności

Derby dla Padwy

Piłka Ręczna

Ligowe derby województwa lubelskiego za nami. Mecz 5. kolejki Ligi Centralnej mężczyzn lepiej wspominać będą piłkarze ręczni KPR-u Padwy Zamość, którzy na własnym parkiecie pewnie pokonali AKPR AZS AWF Biała Podlaska.

Zawody rozpoczęły się od kilku nieudanych akcji po obu stronach boiska. Ten bramkowy impas przerwali Akademicy. Nastąpiło to po kontrze i celnym rzucie Juliana Reszczyńskiego. Chwilę później swój licznik celnych rzutów uruchomili również gospodarze i rozpoczął się długi okres wyrównanej walki. W 9. minucie był remis 4:4. „Biało-zieloni” trafiali: z koła – Filip Burzyński, ze skrzydła – Julian Reszczyński i z drugiej linii – Oliwier Błaszczak.

Stan remisowy (7:7) był także na początku 14. minuty. Kolejny raz skutecznością wykazał się Julian Reszczyński, a swoje konta bramkowe w tym meczu otworzyli: Bartosz Andrzejewski (setna bramka w barwach AZS-u!) i Bartosz Lewandowski. Drugi z wymienionych wyprowadził Akademików na prowadzenie, a chwile później, na 9:7, trafił Jan Marzec. Dwubramkową zaliczkę utrzymaliśmy po kolejnych udanych akcjach, które wykończyli: Bartosz Lewandowski (dwukrotnie) i Filip Burzyński.

W 18. minucie AZS prowadził 12:10. Wtedy Julian Reszczyński, a dwadzieścia sekund później Daniel Szendzielorz, otrzymali 2-minutowe kary wykluczenia. Gra w osłabieniu okazała się być początkiem kłopotów naszego zespołu. Padwa wyrównała już w 20. minucie (12:12) i był to ostatni remisowy stan w tym spotkaniu. Gospodarze poszli za ciosem, a w grę naszych szczypiornistów wkradło się sporo niedokładności. KPR wykorzystał to wzorcowo, finalizując swoje kolejne akcje. Po stronie gości ta sztuka udała się jedynie Wiktorowi Chrząstowskiemu i Jakubowi Tarasiukowi. W efekcie sporej nieskuteczności w końcówce pierwszej połowy, na przerwę schodziliśmy przegrywając 14:18.

Druga część zawodów rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Potrzebne były aż cztery minuty, aby któryś z zespołów osiągnął swój cel w postaci zdobytej bramki. Tym razem dokonali tego miejscowi. Mało tego później uczynili to jeszcze dwukrotnie, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację bialskiego AZS-u, który przegrywał aż 14:21. Niemoc Akademików przerwał kapitan zespołu, Franciszek Wierzbicki. Jak się później okazało był to mocny sygnał do odrabiania strat. Czujność w bramce zachowywał Łukasz Adamiuk, który przez wiele minut nie pozwolił na dotarcie piłki do własnej bramki. Natomiast po drugiej stronie boiska „biało-zieloni” unosili ręce w geście triumfu, po rzutach: Wiktora Chrząstowskiego, Bartosza Lewandowskiego i Juliana Reszczyńskiego. Skrzydłowy AZS-u zmniejszył straty do stanu 18:21. I tylko szkoda zmarnowanych szans na linii siódmego metra (stawali na niej kolejno: Bartosz Lewandowski, Jan Marzec i Mateusz Grzenkowicz). W tym czasie nasi szczypiorniści trzy razy wywalczyli rzuty karne, ale ani razu nie przełożyło się to na poprawę wyniku.

Gdy wydawało się, że Akademicy są na dobrej drodze do złapania kontaktu bramkowego z KPR-em, w nasze szeregi ponownie wkradła się niedokładność oraz brak skuteczności, a Padwa umiejętnie to „wypunktowała” i na początku 54. minuty nasze straty wynosiły aż 8. bramek (19:27). W tym okresie gry tylko Patryk Książka (wychowanek zamojskiej Padwy) znalazł sposób na ulokowanie piłki w bramce gospodarzy.

Końcówka zawodów stała pod znakiem „pilnowania” przewagi po stronie KPR-u i ambitnej walki naszego zespołu o skorygowanie niekorzystnego wyniku. Najbardziej widoczny był Wiktor Chrząstowski. Bialski rozgrywający zdobył trzy bramki (w tym jedną z rzutu karnego). Ponadto trafiali: Serhii Chepyha, Bartosz Lewandowski i Daniel Szendzielorz, który ustalił wynik meczu na 25:28, a to oznaczało, że komplet punktów pozostał w Zamościu.