Oficjalna strona,
KS AZS-AWF

+(48) 83 342 87 74
azsawfbp@gmail.com

Aktualności

Handballowe widowisko z trzema punktami

Piłka Ręczna

Czwarta seria spotkań rozgrywek ligowych przyniosła rywalizację dwóch drużyn, które w Lidze Centralnej mężczyzn występują od początku jej utworzenia. Piłkarze ręczni AKRP AZS AWF Biała Podlaska podejmowali MKS Nielbę Wągrowiec.

Początek meczu można określić powiedzeniem „Do trzech razy sztuka”. Akademicy rozpoczęli od niecelnej próby Daniela Szendzielorza, następnie rzut Franciszka Wierzbickiego na słupek skierował bramkarz MKS-u i dopiero Serhii Chepyha ulokował piłkę w bramce gości, którzy w tym czasie nie zdołali oddać skutecznego rzutu. Po czterech minutach gry AZS prowadził 4:1, po tym jak zamierzony cel osiągnął Daniel Szendzielorz, kontrę wykończył Jan Marzec, a obronę Nielby wymanewrował Wiktor Chrząstowski.

Rywale dosyć szybko wyrównali (4:4), a odbyło się to głównie za sprawą doświadczonego Łukasza Gieraka. Kolejną akcję „biało-zieloni” rozegrali do skrzydła. Wykończył ją Jan Marzec, ale pomimo tego w 10. minucie przegrywaliśmy 5:6. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Jakub Tarasiuk. Już w pierwszej okazji wyrównał stan meczu (dodatkowo w tej akcji wykluczony został Adam Stępień). Korzystając z mniejszej liczby obrońców nasz rozgrywający trafił po raz kolejny, a później dołożył swoje trzecie trafienie i gospodarze prowadzili 8:6.

Przyjezdni dosyć szybko zniwelowali tę różnicę. Mało tego, dzięki czterem bramkom z rzędu, to ekipa z Wągrowca miała dwa „oczka” zaliczki. Walka na parkiecie trwała na całego. Ponowny kontakt bramkowy złapaliśmy w 18. minucie, gdy z linii siódmego metra trafił Jan Marzec, wykorzystując rzut karny podyktowany po faulu na Bartoszu Lewandowskim. W tym fragmencie rywalizacji to właśnie rzuty karne odgrywały główną rolę. A w zasadzie to należałoby stwierdzić, że w głównej roli wystąpił Łukasz Adamiuk. Nasz bramkarz na przestrzeni zaledwie kilku minut zatrzymał dwa rzuty z linii siódmego metra. „Sławek” obronił próby Łukasza Gieraka i Oskara Sondeja. Obie bramkarskie interwencje przedzieliła bramka Franciszka Wierzbickiego, dająca remis 10:10.

Od tego momentu lepiej prezentowali się zawodnicy Nielby. Akademicy do przerwy zdobyli tylko trzy bramki. Na kole ponownie skutecznie powalczył o pozycję Franciszek Wierzbicki, kolejne trafienie zanotował Jakub Tarasiuk, a przy rzucie karnych dużym spokojem wykazał się Jan Marzec. Okazało się to być zbyć skromnym dorobkiem, aby dotrzymać kroku ekipie z Wielkopolski. Do przerwy przegrywaliśmy bowiem 13:17 i była to pierwsza taka sytuacja w ligowym sezonie 2026/2027, gdy na przerwę schodziliśmy ze stratą bramkową.

Nasi szczypiorniści wznowili grę z pełną koncentracją. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na początek celnie rzucił Daniel Szendzielorz. Obrońcy Nielby nie potrafili zatrzymać także Franciszka Wierzbickiego, a po raz trzeci z karnego (!) nie dał się zaskoczyć Łukasz Adamiuk. Następnie kolejne dwie akcje wykończył Jakub Tarasiuk, a wywalczony przez Bartosza Andrzejewskiego rzut karny, został zamieniony na bramkę przez Jana Marca i na tablice wyników, w 36. minucie, wrócił remis (18:18). Od tego momentu, aż do końca meczu, żadnemu z zespołów nie udało się uzyskać przewagi wykraczające poza dwa trafienia. Na dziesięć minut przed końcem zawodów również był remis (26:26). Do tego czasu kolejne trzy rzuty karne wykorzystał Jan Marzec (100% skuteczność w tym elemencie gry), a po dobrych rzutach cieszyli się również: Jakub Tarasiuk, Oliwier Błaszczak (z drugiej linii), Patryk Książka (z kontry) oraz Mateusz Grzenkowicz i Franciszek Wierzbicki, którzy otrzymali doskonałe podania na koło od Wiktora Chrząstowskiego.

Później kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Marusarza oglądali koncert Jakuba Tarasiuka, który czterokrotnie znalazł sposób na ogranie defensywy Nielby i pokonanie bramkarza rywali. Dzięki temu w 55. minucie Akademicy prowadzili 30:28. Z wynikiem plus dwa – 34:32, wchodziliśmy również w ostatnią minutę tej rywalizacji. Wcześniejsze akcje gospodarzy kończyły się bramkami kolejno: Franciszka Wierzbickiego, Bartosza Andrzejewskiego (dwie) i Wiktora Chrząstowskiego.

Pomimo dwubramkowej zaliczki, pewnym utrudnieniem był fakt, że decydujące momenty musieliśmy zagrać w osłabieniu, po wykluczeniu dla Bartosza Andrzejewskiego. Nielba szybko zdobyła bramkę kontaktową. Kordian Kędzierski pokonał Wiktora Kwiatkowskiego i zrobiło się „tylko” 34:33. Na szczęście piłka była w naszych rękach. Wtedy trener Łukasz Kandora wykorzystał swój ostatni czas na przekazanie wskazówek bialskim zawodnikom. Emocje sięgały zenitu, a na zegarze pozostało do odliczenia zaledwie 26. sekund. Po wznowieniu gry dosyć szybko i nieoczekiwanie na rzut, z centralnego sektora linii przerywanej, zdecydował się Patryk Książka. Piłka poszybowała jednak nad poprzeczką bramki Nielby i to nasi rywale mieli teraz okazje na doprowadzenia do wyrównania i konkursu rzutów karnych.

Kilkoma podaniami piłka została błyskawicznie dostarczona do Kordiana Kędzierskiego, który ponownie stanął „oko w oko” z Wiktorem Kwiatkowskim, ale tym razem nasz bramkarz doskonałą interwencją zatrzymał ten rzut i po kilku sekundach utonął w objęciach kolegów z zespołu, a to oznaczało, że po wyrównanej i twardej sportowej walce, AZS zainkasował kolejne trzy punkty!