Z powodu awarii systemu klimatyzacji, mecz 23. kolejki rozgrywek Ligi Centralnej mężczyzn pomiędzy Eneą WKS-em Grunwaldem Poznań, a zespołem AKPR AZS AWF Biała Podlaska, rozpoczął się z blisko godzinnym opóźnieniem. Ta niecodzienna sytuacja najwyraźniej podziałała demobilizująco na oba zespoły, gdyż po rozpoczęciu meczu zawodnicy potrzebowali kilku akcji i aż pięciu minut, aby zdobyć pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Uczynili to gospodarze, a bialski AZS wyrównał w 7. minucie za sprawą Jakuba Tarasiuka, który trafił na 1:1.
Grunwald ponownie objął prowadzenie (2:1), ale miało to miejsce dopiero w 11. minucie. Do remisu tym razem doprowadził Dominik Antoniak. Tempo oddawania skutecznych rzutów przez obie drużyny z pewnością nie było imponujące. Rezultat 2:2 po 13. minutach gry, to niezwykle rzadki wynik na parkietach piłki ręcznej.
Na właściwe obroty jako pierwsi weszli miejscowi. Grunwald zdobył cztery bramki z rzędu i przejął inicjatywę w tym meczu. Do 20. minuty przegrywaliśmy 2:6. Końcówka pierwszej połowy przyniosła nieco większą częstotliwość w trafianiu do bramki przeciwników. Z rzutu karnego nie pomylił się Filip Lewalski. Swoje nieprzeciętne umiejętności zaprezentował Dawid Petlak, a ze skrzydła dobry rzut oddał także Julian Reszczyński. Do tego rzut karny wykonywany przez Mikołaja Płoskiego, obronił Wiktor Kwiatkowski.
Niestety wystarczyło to jedynie do utrzymania straty na poziomie czterech bramek (5:9), a wynik pierwszej połowy i zaledwie pięć udanych akcji w ciągu 30. minut, chluby z pewnością nie przynosi.
Lepsza pod tym względem była druga część tej rywalizacji. „Biało-zieloni” już po 9. minutach od zmiany stron boiska mieli dokładnie tyle samo zdobytych bramek, co w całej pierwszej połowie. Celne rzuty oddali: Julian Reszczyński (dwa), Jakub Tarasiuk, Dominik Antoniak i Filip Lewalski (rzut karny). Bramka naszego skrzydłowego z linii siódmego metra zredukowała straty AZS-u do dwóch trafień (10:12).
Filip Lewalski poprawił nasz wynik również z gry, a wcześniej na liście strzelców zameldował się Bartosz Andrzejewski i w 41. minucie nadal mieliśmy nieznaczną stratę bramkową – 12:14. Sytuacja ta uległa zmianie w kolejnym fragmencie gry. Duża liczba strat i błędów naszego zespołu, w dużej mierze przyczyniły się do znacznego pogorszenia tego i tak niekorzystnego wyniku.
Dobitkę, po nieskutecznym własnym rzucie z linii siódmego metra wykorzystał Oliwier Błaszczak. Ponadto przez poznańską obronę przedarli się Bartosz Lewandowski i Dawid Petlak, ale taki dorobek wyglądał dosyć skromnie na tle kolejnych dziewięciu bramek WKS-u. Tym sposobem, pomimo dobrej dyspozycji Wiktora Kwiatkowskiego w bialskiej bramce, Akademicy w 54. minucie przegrywali 15:23.
Końcowe minuty w żaden sposób nie odmieniły obrazu gry i losów tego spotkania. Bramkę z rzutu karnego zdobył Mateusz Grzenkowicz (późniejsza próba była już nieskuteczna), a wynik poprawiali również: Filip Burzyński, Dominik Antoniak i Bartosz Lewandowski.
Ostatecznie to jednak gospodarze cieszyli się z zasłużonego zwycięstwa i zdobycia trzech punktów. Porażka w Poznaniu 19:28, jest jedną z wyższych przegranych naszego zespołu w tym sezonie. Okazja do rehabilitacji nadarzy się już w najbliższą sobotę. Akademicy podejmą we własnej hali, Juranda Ciechanów.

„Partnerem Strategicznym drużyny jest Województwo Lubelskie, we współpracy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Lubelskiego przy wsparciu Marszałka Województwa Lubelskiego Pana Jarosława Stawiarskiego”.





