Oficjalna strona,
KS AZS-AWF

+(48) 83 342 87 74
azsawfbp@gmail.com

Aktualności

Bialczanie lepsi w akademickich derbach

Piłka Ręczna

W 20. kolejce rozgrywek Ligi Centralnej mężczyzn zmierzyły się dwa akademickie zespoły. AZS AGH Kraków podejmował AKPR AZS AWF Biała Podlaska. Gospodarze, to beniaminek zaplecza Orlen Superligi, który doskonale radzi sobie w bieżących rozgrywkach (4. miejsce) i zgodnie określany jest mianem rewelacji rozgrywek.

Zawody w grodzie Kraka rozpoczęły się prowadzenia bialskiego zespołu, ale ekipa spod znaku Akademii Górniczo-Hutniczej wyrównała. I dokładnie taki przebieg gry oglądaliśmy do 7. minuty - 6:6. W naszych szeregach po dwie bramki rzucili: Jakub Tarasiuk i Oliwier Błaszczak, a na liście strzelców pojawili się również: Dominik Antoniak (rzut karny) i Filip Lewalski.

Od tego momentu inicjatywa należała do gości. AZS AGH miał spore problemy z dobrze funkcjonującą obroną zespołu z Białej Podlaskiej. Po pięknym indywidualnym ataku Jakuba Tarasiuka, wyszliśmy na prowadzenie 7:6. Ale tym razem do remisowego stanu już nie doszło. Wiktora Kwiatkowskiego zmienił w bramce Jakub Solnica, którego na powitanie z boiskiem uratował słupek i mieliśmy piłkę w swoich rękach. Okazję do poprawy wyniku wykorzystał Franciszek Wierzbicki, trafiając z koła, niemal z pozycji prawego skrzydłowego.

W 15. minucie AZS AWF zbudował czterobramkowa przewagę. Po raz kolejny krakowską defensywę zaskoczył Jakub Tarasiuk. Obrońców gospodarzy wywiódł w pole także Serhii Chepyha. Nasz skrzydłowy opuścił swój narożnik boiska i gdy wszyscy spodziewali się oddania piłki do rozgrywających, zamarkował podanie i z impetem wbiegł pomiędzy środkowych defensorów pokonując bramkarza AZS AGH. Minutę później ten sam zawodnik trafił na 11:7. Tym razem już ze „swojego” miejsca na boisku. Wcześniej udaną interwencją w bramce, popisał się Jakub Solnica.

Akcje bialskiego AZS-u skutecznymi rzutami wykańczali także: Daniel Szendzielorz i Olaf Trela. Drugi z wymienionych trafił na 13:9 i… od tego momentu coś się zacięło w boiskowych poczynaniach AZS AWF. Błędne decyzje, niewymuszone straty naszych szczypiornistów, szybko odbiły się na wyniku. Aby zobrazować przebieg końcówki pierwszej połowy, wystarczy podać fakt, że fragment gry od 20. minuty do końca pierwszej połowy, przegraliśmy 2:10! W tym czasie tylko Dawid Petlak i Bartosz Lewandowski zdołali skierować piłkę do bramki. Tym sposobem pierwszą odsłonę tej akademickiej rywalizacji, kończyliśmy przegrywając 9:15.

Jak się później okazało przerwa w grze i rozmowa w szatni, przyniosły rozwiązanie problemów bialskiego AZS-u. Najwyraźniej, trener Łukasz Kandora, wykorzystał ten czas perfekcyjnie, gdyż po wznowieniu gry oglądaliśmy te właściwe oblicze „biało-zielonych”. Defensywa AZS AWF, ponownie stała się monolitem, między słupkami na swój wysoki poziom wszedł Wiktor Kwiatkowski, a w ataku rządził i dzielił, Jakub Tarasiuk. Nasz rozgrywający zdobył na początku drugiej połowy trzy bramki, a do poprawy wyniku przyczynili się również: Filip Burzyński, Oliwier Błaszczak i Dominik Antoniak (z rzutu karnego). Ten ostatni, już w 37. minucie, doprowadził do remisu 21:21.

Na prowadzenie wróciliśmy po rzucie Oliwiera Błaszczaka (22:21). Później rezultat poprawiali jeszcze: Dawid Petlak, Julian Reszczyński i Filip Burzyński, ale wystarczyło to jedynie do utrzymania bramkowej równowagi – 25:25 w 50. minucie. Gospodarze mieli okazję nieznacznie przechylić szalę na swoją korzyść, ale z rzutu karnego nie dał się zaskoczyć, Łukasz Adamiuk.

O ile końcowe minuty pierwszej połowy należały do AZS AGH, tak ostatni fragment gry był popisem AZS AWF. Rozpoczął silnym rzutem z drugiej linii, Jakub Tarasiuk. Dominik Antoniak posłał piłkę do bramki AZS AGH, gdy zostało nam tylko jedno podanie przy sygnalizacji gry pasywnej. Mateusz Grzenkowicz trafił z prawego skrzydła. Dawid Petlak w swoim stylu przedarł się przez obrońców z Krakowa (dodatkowo jeden z nich otrzymał karę wykluczenia), a Filip Lewalski wykazał się szybkością, sprytem i koncentracją, najszybciej dopadając do piłki odbitej od bloku naszych obrońców, po czym z własnej połowy precyzyjnie ulokował ją, w pustej bramce gospodarzy. Po drugiej stronie boiska na dobre „rozkręcił” się Wiktor Kwiatkowski, który w tym czasie, tylko raz wyciągał piłkę z siatki własnej bramki.

Taka postawa bialskiego zespołu, znalazła odzwierciedlenie w wyniku. W 56. minucie prowadziliśmy 30:26. Rozsądna gra w ostatnich minutach stała się gwarancją utrzymania tej ciężko wypracowanej przewagi. Gospodarze zdołali nieco zmniejszyć ten dystans bramkowy, ale o odebraniu punktów ekipie z miasta nad Krzną, nie mogło być mowy. W samej końcówce o bramki dla gości postarali się: Dawid Petlak oraz Julian Reszczyński. Po wygranej 32:30, jakże cenne trzy punkty, przyjechały do Białej Podlaskiej!